Imię: Sonia

Pierwsze crossdressingowe wspomnienie:

Pewnie jak u większości, podkradanie mamie różnych elementów garderoby w dzieciństwie/okresie dojrzewania. Jednak przełomem był zakup mojej pierwszej sukienki. Gdy ją założyłam i zaczęłam w niej chodzić po mieszkaniu, poczułam, że to jest to, że jest mi w tym dobrze, psychicznie, tak po prostu. To był moment, gdy przestałam to traktować tylko jako fetysz, a bardziej jako mój styl, siebie.

Kto wie o Tobie?

Moja żona oczywiście. Całkiem niedawno wyoutowałam się rodzicom i siostrze. Przyjęli to bez problemów. Oprócz crossdresserów, których spotkałam na żywo, to wie jeszcze jeden znajomy. Ale nie ukrywam swoich profili w Internecie, więc może ktoś jeszcze o tym wie?

Jak to powiedziałam?

Żonie, ówczesnej dziewczynie, powiedziałam po roku naszej znajomości, chociaż zbierałam się z tym kilka miesięcy chyba. Było bardzo emocjonalnie dla mnie, stres poszybował na wysokość Himalajów. Ale na szczęście moja luba zaakceptowała mnie w stu procentach i całym sercem mnie wspiera. Więcej możecie przeczytać na moim blogu.

Czym jest dla Ciebie crossdressing?

Trudne pytanie. Jeszcze do niedawna chciałam traktować crossdressing jako ucieczkę od problemów codzienności, pragnęłam stać inną osobą, żyjącą swoim życiem. Ale po psychoterapii doszłam do wniosku, że tak się nie da, że jestem jedną, tą samą osobą. Zaakceptowałam i zrozumiałam siebie. Nie jestem osobą transpłciową, nie chcę zmienić płci, dobrze jest mi w moim ciele. Ja po prostu chcę inaczej wyrażać siebie poprzez makijaż, ubrania, buty. Można by rzec, że jestem kobiecym mężczyzną. Czyli crossdressing, jako czynność polegająca na zakładaniu ubrań płci przeciwnej, jest dla mnie stylem życia, ekspresją tego kim jestem.

Co najbardziej lubisz nosić? Masz jakiś swój styl?

Najbardziej lubię nosić sukienki i spódnice, najlepiej czuję się w rozkloszowanych, średniej długości. No i oczywiście buty na obcasie. Uwielbiam ich stukot i wygląd. Swój styl określiłabym jako elegancki, mocno inspirowany latami 50 i 60. I raczej prosty, bez przepychu, z delikatną biżuterią.

Jak spędzasz czas jako Ona?

Ostatnio byłam na paradzie równości w Gdańsku, wcześniej poszłam na imprezę Queerową. Lubię chodzić do kina oraz teatru jako Sonia. Zakupy wydają się przyjemniejsze w kobiecej wersji. Czasami na spacer z pieskiem wyjdę jako Ona. A najbardziej lubię spędzać ten czas z żoną i najlepsze w tym jest to, że w większośi wyjść moja druga połówka mi towarzyszy.

O czym marzysz jako Ona?

Z takich realnych marzeń, to chciałabym się pewnego wieczoru wybrać do opery. Długie suknie, eleganckie kreacje, biżuteria, szpilki itp. Poczuć się najpiękniejszą wersją siebie. Albo pójść na bal w podobnych klimatach, potańczyć z żoną walca z orkiestrą na żywo, gdzie obie byśmy były ubrane jak księżniczki…

A z takich nierealnych, to marzę o świecie, gdzie każdy by mógł założyć co chce, bez krzywych spojrzeń, wyzwisk itp. Gdzie mężczyzna będzie mógł założyć szpilki do garnituru nie wzbudzając sensacji, gdzie makijaż na twarzy nie byłby domeną tylko kobiet, gdzie każdy latem by chodził w tym co chce, a nie w tym „co wypada”. Nie wiem, czy kiedykolwiek dożyję takich czasów, chociaż widzę jak wiele się zmieniło na przestrzeni ostatni dwudziestu, trzydziestu lat.

Twoje najwspanialsze wspomnienie jako Ona?

Chyba pierwsze wyjście z domu na spacer. Tamtego dnia pamiętam, że miałam strasznego doła większość czasu, głównie spowodowany tym, że nie mogę założyć tego co chcę. Żony akurat nie było w domu, więc też dodatkowo wpływało to na mój nastrój in minus. Ale wróciłam z pracy i postanowiłam się przebrać, zrobić makijaż i wyjść. Moje samopoczucie diametralnie się zmieniło, byłam przeszczęśliwa mogąc pospacerować na zewnątrz, słuchać własny stukot obcasów, czuć wiaterek na nogach. Było cudownie i ten pozytywny nastrój został na następny dzień (może i nawet dłużej, nie pamiętam dokładnie).  Przełamałam swoje obawy i postanowiłam być sobą tamtego dnia. Polecam 🙂

Twoje najgorsze wspomnienie jako Ona?

Chyba nie mam takich wspomnień. Czasami nie wyjdzie mi do końca makijaż i nie podobam się sobie w lustrze. A tak to raczej same pozytywne wspomnienia mam jako Sonia.

Co chcesz powiedzieć od siebie?

Żeby wszystkie osoby, które ukrywają swoją prawdziwą naturę wyszły z szafy. Wiem, że jest to trudne i niekiedy wymaga wielkiej odwagi, aby wyoutować się bliskim. Ale ukrywaniem siebie nie wpływamy pozytywnie ani na swój dobrostan psychiczny, ani na nasz związek. Nie wyobrażam sobie żyć z żoną i nie być do końca szczerym człowiekiem wobec niej. Dodatkowo, gdy zaczniemy pojawiać się na ulicy, ludzie będą mieli więcej okazji, żeby nas zobaczyć, oswoić się. Dzięki czemu będzie to bardziej powszechne i ludzie się do tego przyzwyczają.

Zapraszam oczywiście na mojego bloga: https://mycrossdressing.com/pl/

3 odpowiedzi na “SONIA YASME”

  1. Sonia, miło Cię tu widzieć 🙂 <3

    Pozdrawiam :*

    PS: we wrześniu planujemy pierwsze urodziny naszego transserwera na discordzie…. Wiem, że Ciebie tam nie ma, ale chętnie wyślę zapro żebyś się doąłczyła… Ale, nawet jeśli się nie dołączysz to i tak Cię zapraszam na ten weekend 🙂 Napisz kochana kiedy by Tobie pasowało? 23-25.09 może być?

    Pozdrawiam…. jeszcze myślami z Chorwacji 🙂
    PS: przepraszam że wysyłam Wam wszystkim zapro o tej samej treści, ale ułatwi mi moje zadanie poinformowania Was, i o discordzie, i o imprezie 🙂
    Wszystkie jesteście wyjątkowe 🙂 🙂 :*

  2. Chętnie dołączę do serwera 🙂
    A jeżeli chodzi o imprezę, to nie wiem, zależy jak daleko będzie od Gdańska. Będziemy wykańczać dom, więc dłuższe trasy odpadają. Ale taki weekend w miłym towarzystwie się przyda do zaczerpnięcia tchu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *